środa, 20 listopada 2013

Opowiadanie- dalsze losy.

A oto trzecia część, trzymającej w napięciu " Drogi bez powrotu" .
 
                                                       Droga bez powrotu 3
Rana Harry'ego powoli zaczęła się goić. Razem z bardzo miłą staruszką, która uratowała nam życie chodziliśmy na spacery i pokazywała nam tajemnicze zakamarki lasu. Po tygodniu pobytu w chatce kobiety ruszyliśmy do domu. Już nie chcieliśmy przeżyć tego co wydarzyło się ostatnio, mimo tego, że staruszka bardzo dobrze się nami opiekowała. Podziękowaliśmy za gościnę i ruszyliśmy samochodem w stronę wyjścia ze strasznego miejsca, które pokazała nam " Pani Babcia". Tak ją nazywałam, ponieważ  bardzo przypominała mi moją babcię. Była naprawdę cudowną osobą. Mogła nas spokojnie nie wpuścić do swojego domu, pomyśleć, że jesteśmy mordercami ona jednak miała niesamowity charakter. 

- Dziękuję - powiedział pewnym głosem Harry.
- Ale za co ? - odpowiedziałam 
- Uratowałaś mi życie - powiedział kochanym głosem
Zarumieniłam się bardzo i nic nie odpowiedziałam.  Harry to zauważył i szeroko się uśmiechnął. Zobaczyłam, że jesteśmy w świecie ludzi. Byłam uradowana, że już nie spotkam kanibali. Jednak po momencie zobaczyłam coś dziwnego. Miasto było szare, budynki zniszczone a w oddali widziałam czarny dym. 

-Co się tu stało!? - zapytałam przestraszona Harry'ego
- Może to ci zdeformowani .. - odpowiedział zdziwiony, patrząc wystraszonym wzrokiem za okno. 
Na ulicach nikogo nie było widać. Żadnej żywej duszy, żadnej oznaki życia. Zaparkowaliśmy obok jakiegoś sklepu i wysiedliśmy. Maszerując tak nagle usłyszeliśmy jakieś kroki.  Odwróciliśmy się i zobaczyliśmy coś czego nigdy byśmy się nie spodziewali.  Gromada ludzi przypominających zombi szła w naszym kierunki. 

                                            

Razem z Harrym staliśmy w osłupieniu, nie wiedząc co zrobić. Myślałam czy ten koszmar w końcu się skończy. Jednak o powrocie do normalności mogłam sobie na razie pomarzyć. Harry krzyczał abyśmy uciekali. Ja jednak zatrzymywałam go abyśmy zaczekali i zobaczyli co zaczną robić. Truposze - bo inaczej ich nie mogłam nazwać, poruszały się bardzo powoli i smętnie. Mieli spuszczone głowy i zgarbione plecy a ich ruchy przypominały pijanego mężczyznę w wieku 50 lat.  Gdy byli już blisko nas, serce podskoczyło mi do gardła a nogi były jak wata cukrowa. Ścisnęłam mocno rękę Harry'ego ale nie uciekłam. Wiedziałam, że gdy zaczniemy biec, wywołam ich gniew i zaczną nas gonić. Kiedy zbliżyłam się do nich, patrzyli na mnie okropnie. Wyglądali, jakby zaraz mieli mnie zjeść.  Jeden z nich chwycił mnie za rękę i zaczął prowadzić w kierunku reszty. Harry już miał zacząć działać ale zabroniłam mu i kazałam czekać w miejscu. 

wtorek, 19 listopada 2013

Opowiadanie - dalsza część

Tak wciągnęło mnie pisanie opowiadań, że postanowiłam napisać drugą część " Drogi bez powrotu".
                                                   

                                 Droga bez powrotu 2 

      Po kilkunastu godzinach poszukiwań byliśmy wykończeni. Moje nogi potykały się o nogi Harry'ego  Czułam, że zaraz upadnę nie kontrolując mojego ciała. Tylko dzięki jego silnemu objęciu mogłam jeszcze iść.  Harry, widząc, moje osłabienie zaproponował abyśmy usiedli pod którymś drzewem. Bez zastanowienia zgodziłam się. Położyłam głowę na jego ciepłym ramieniu. On objął mnie wzdłuż talli swoimi mocnymi dłońmi. Czułam się bezpieczna.
     Nawet nie wiedziałam, kiedy usnęłam. W sumie to nie dziwię się, przecież byłam naprawdę zmęczona a w dodatku byłam strasznie głodna. Rozprostowując kości, zorientowałam się, że jestem w kompletnie obcym miejscu. Obok mnie leżał odwrócony plecami Harry. Wszędzie rozpoznam jego bujne loczki. Siedzieliśmy teraz w zakratkowanym i pustym pomieszczeniu. Przypominało trochę więzienie ale było o wiele straszniejsze choćby nawet przez swój zapach, który ulatywał z podłogi.  Chciałam wyjść ale wszystko było dokładnie pozamykane. Ogarnął mnie lekki strach. Zaczęłam szturchać Harry'ego aby się obudził ale spał jak zabity. Nawet jadące czołgi , by go nie obudziły. Usłyszałam kroki. Szybko powróciłam bo mojej wcześniejszej pozycji, udawałam, że śpię. Patrząc przez jedno uchylone oko zobaczyłam kroczącego zmutowanego człowieka. Znowu kanibale!? Historia się powtarza. Gdy tylko odszedł, zaczęłam szukać czegoś , czym mogłabym otworzyć kratę. Zdenerwowana chodziłam po malutkim pomieszczeniu rozglądając się dokładnie co może mi się przydać. Jest!  Z okrągłego i prawie nie zauważalnego okienka wystawał gwóźdź. Swoją drobną ręką zaczęłam go wyjmować. Jednak to nie było proste, ponieważ przedmiot był mocno przyczepiony do muru. W końcu gwóźdź był mój. Szybkim krokiem podbiegłam do bramki o bez problemu otworzyłam ją tępym narzędziem. Ponowiłam próbę jego zbudzenia jednak na nic. Nie było czasu na namysły. Jak najsilniej mogłam podniosłam go z podłogi. Pachniał czymś bardzo nieprzyjemnym. Ostrożnie wyszłam i kierowałam się do wyjścia. Poszło bez większych problemów. Mimo ciężkiego oporu na moich ramionach, poradziłam sobie świetnie i wyszłam z budynku. Położyłam Harry'ego delikatnie na ziemi i spojrzałam w górę. Na wejściu do lokalu widniał napis : "PSYCHIATRYK".  Pomyślałam sobie na głos, że bardzo ciekawe miejsce na zabijanie ludzi wybrały te dziwolągi. Nie chciałam już dłużej patrzeć na rezydencję mutantów więc szybkim ruchem podniosłam Harry'ego i ruszyłam w stronę jakiegoś samochodu. To był dla nas ratunek. Jednak tego w planach nie miałam .. Poczułam nagłe poruszenie się Harry'ego i jego krzyk. Jego ramię było przebite strzałą, która była wycelowana z ręki jakiegoś dziecka.. ale też zdeformowanego.  Szybko wepchnęłam go na tył samochodu a sama wskoczyłam do przodu aby zawieźć nas byle daleko od okropnego miejsca. Harry uginał się z bólu a ja nie mogłam nic zrobić. Moja twarz była zalana łzami, które zaczęły spływać po cały moim ciele.
- Gdzie jedziemy ? - zapytał ochrypłym i słabym głosem
- Musimy znaleźć jakiś szpital,lekarza co kolwiek co pomoże wyjąć ta strzałę - odpowiedziałam zapłakanym głosem
- Nie płacz, proszę.
Mi jeszcze bardziej oczy wypełniały się łzami Po kilku minutach jazdy zobaczyłam jakiś dom. Zatrzymałam się i prędko pobiegłam zobaczyć kto w nim mieszka. Zapukałam i otworzyła mi starsza pani .

poniedziałek, 18 listopada 2013

Opowiadanie - najlepszy sposób na nudę

Co za melancholijne popołudnie.  Nie dość, że mam masę nauki to jeszcze taka okropna pogoda, przy której nie można się skupić.  Trzeba coś ze sobą zrobić..hm.. ale co !?
Tak właśnie przeglądałam swoje opowiadania z 1 klasy gimnazjum ..  I postanowiłam napisać opowiadanie. Was też zachęcam abyście teraz ze mną usiedli i coś napisali. Nie ważne o czym. Tematem może być historia z twoich snów,  wycieczka do kina a nawet pluszowy miś z dzieciństwa.

 

                                     Droga bez powrotu 

Bezzwłocznie starałam się wyszukać wzrokiem grupę moich przyjaciół w zatłoczonym pomieszczeniu. Impreza zdawała się powiększać, gdy tylko zapadł zmrok.  Widziałam tłumy nastolatków, którzy tańczyli na środku salonu ale jeden nie dawał mi spokoju. Był to wysoki, szczupły chłopak o zielonych oczach, który cały czas się na mnie gapił.  Próbowałam unikać jego wzroku, jednak nie udawało mi się to. Kiedy zbliżałam się do wyjścia, natychmiast do mnie podbiegł i zabrał do tańca. Ja niechętnie musiałam z nim iść, ponieważ tak mocno ścisnął moje nadgarstki, że nie mogłam się od niego wyrwać. Po kilkuminutowym tańcu powiedział :
- Chodź, pokaże ci coś. 
Zdziwiona podążyłam za nim. Napisałam szybko sms-a do Charlotte aby się nie martwiła i wiedziała, gdzie mnie szukać w razie potrzeby. 
- Jak masz na imię - spytałam cicho.
-Harry - odpowiedział zachrypniętym głosem.
Szliśmy razem wzdłuż ciemnej alejki, rozmawiając o szczegółach z jego i mojego życia. Mimo małego oświetlenia, widziałam dokładnie jego piękną twarz z wyrazistymi rysami. 
- Po co mnie zabrałeś na ten spacer ? - zapytałam.
-  Podobasz mi si..
Jego szczupła sylwetka zanikła gdzieś wśród drzew. Usłyszałam jakieś szelesty, które przyprawiały mnie o dreszcze i lęk jakiego nigdy jeszcze nie czułam. 
Harry ! Harry - zaczęłam krzyczeć.
Jednak bez skutecznie. Zniknął bez śladu a ja natychmiast zaczęłam uciekać, zagłębiając się wgłąb strasznego lasu, który znajdował się po alejce. Nie wiedząc, gdzie jestem, zaczęłam krążyć po starym, okropnym, przyprawiającym o zawał lesie.  Chodząc tak, myślałam o rozmowie z Harrym. Był inny od innych dotychczas znanych mi chłopaków. Musiałam go znaleźć. Nagle coś poruszyło się za mną i chwyciło mocno za rękę. To Charlotte, która wyszła mnie szukać. Opowiedziała mi całą historię jaka zdarzyła się podczas imprezy. Koszmarne mutanty, zamieszkujące ten las w starych  domach, wyszły na połów ludzi. Byli to ludzie, zmodyfikowani pod wpływem skażonych środków dezynfekujących. Nigdy coś podobnego tutaj się nie zdarzyło ale ta noc była wyjątkowa jak to ujęła Charlotte. Bo kolejnych tajemniczych szmerach, zaczęłyśmy uciekać aby znaleźć jakieś schronienie.  Nagle, na prostej drodze, która wydawała się łatwa do przebycia potknęłam się. Na początku myślałam, że to jakiś kawał drewna do czasu, gdy Charlotte nie poświęciła latarką. Było to zmasakrowane a raczej poćwiartowane na kawałki ciało Jacka - chłopaka Charlotte. To było straszne. Nie mogłyśmy się powstrzymać od płaczu, nie wiedziałyśmy gdzie uciekać, co robić do czasu gdy coś nie pociągnęło nas za nogi do góry i zawisłyśmy nogami do góry. Krzyczałyśmy i byłyśmy całe w łzach. Jednak na nic. Zdeformowani i upośledzeni myśliwi porozumiewali się za pomocą pomruków. Ich obrzydłe ręce, dotykały poćwiartowanych części ciała Jacka a następnie je jadły.  Nie mogłyśmy na to patrzeć ! Jeden z obleśnych mutantów zabrał nas do jakiegoś starego i pewnie ukradzionego samochodu. Nie mogłyśmy nic zrobić tylko czekać na tortury i śmierć. Zawiózł nas do upiornej chaty i postawił w koncie. Zobaczyłam pełno krwi, kawałki palców a nawet gałki oczne. Zaczęłam płakać. Po chwili usłyszałam ciche jęknięcia, dobiegające z pokoju obok.  Jak najmocniej mogłam, pociągnęłam za sobą Charlotte i poszłam na kolanach aby zobaczyć co tam jest. Potykając się o rzeczy, których wyglądu lepiej nie będę opisywała znalazłam się pod drzwiami skąd dobiegał głos. Delikatnie otworzyłam i zobaczyłam Harrego. Byłam tak szczęśliwa, że jest cały i zdrowy. Szybko uwolniłam go od węzłów, którymi był przywiązany. Jego nadgarstki krwawiły a twarz była posiniaczona. Najważniejsze że żył.  Jednak moja radość nie trwała zbyt długo. Jeszcze dobrze się nie odwróciłam a głowa Charlotte leżała na ziemi. Ugięłam się z bólu. Nie mogłam znieść tego, że straciłam najlepszą przyjaciółkę. Zdeformowani ludzie rzucali w nas siekierami. Harry pociągnął moją dłoń i trzymając się mocno uciekaliśmy. Jednak jak tu uciekać, gdy nie wiadomo, gdzie jest wyjście z tego potwornego lasu. Teraz liczyły się sekundy. Puls coraz bardziej przyspieszał, coraz trudniej się oddychało, siły słabły. W niespodziewanym momencie Harry zatrzymał się, uniósł mnie na drzewo i zaraz za mną sam na nie wskoczył. Jedyna broń jaka nam została - noże. Nie wahając się, Harry rzucił w nadbiegających myśliwych kilkanaście noży, które natychmiastowo zamordowały wszystkich. Kiedy byliśmy pewni, że już się nie poruszą zeskoczyliśmy z drzewa i z jeżącym się włosem na głowie, zaczęliśmy poszukiwać wyjścia. 


niedziela, 17 listopada 2013

Charakterystyka czyli najlepszy prezent dla przyjaciela !

Jak wiadomo już niedługo będziemy obchodzić Mikołajki. Drugi najlepszy, po Wigilii, dzień w roku. Na pewno wszyscy zastanawiamy się co kupić na prezent swoim przyjaciołom, przyjaciółkom i kolegom.
                   
                                   
          Myślę, że skromny upominek to najlepszy prezent dla swojego najlepszego przyjaciela. Podsumowując, zachęcam Was abyście scharakteryzowali własnych przyjaciół. W tym celu należałoby napisać charakterystykę, która będzie doskonałym prezentem dla ukochanego kumpla i świetną powtórką na egzamin gimnazjalny.
Ja już dziś zastanawiam się jak właściwie opisać moją przyjaciółkę. Jednak myślę, że z takiego prezentu będzie zadowolona :
                   

                                           Charakterystyka

       " Jest pełna energii, "Jedyna w swoim rodzaju", " Oczy ma jak błękitny ocean" - to najlepsze określenia aby opisać moją przyjaciółkę.
       Iza ma 15 lat, chodzi razem ze mną do 3 klasy gimnazjum i mieszka w Trzebunii. Ma blond włosy, jasną cerę, błękitne jak ocean oczy i twarz jak piękny kwiat. Poznałam ją w szkole i od samego początku wydawała się ambitną, mądrą i skromną dziewczyną. 
       Nie bez powodu mówiono o niej "pomocna dłoń". Świadczy o tym choćby jej zachowanie podczas lekcji, gdy ktoś nie potrafi zrobić zadania. Od razu chce pomóc i wytłumaczyć. Jest bardzo mądra, inteligentna, pilna i ma bardzo bujną wyobraźnię co sprawdza się, gdy pisze opowiadania na język polski. Nazywam ją "łasicą" , gdyż jest dzielna i zwinna jak to zwierze. Lubi ryzykować, aby i tak dopiąć swego.   Zdolności organizacyjne, które posiada, zawsze się przydają. Przecież nie bez powodu została zastępcą przewodniczącego szkoły. Jej pogodne, miłe i towarzyskie usposobienie przyciąga wielu kolegów i koleżanki.  Zawsze znajdzie z kimś wspólny język i pogada jak prawdziwy kumpel. Gdy czasami się denerwuje i złości, to i tak jest cichym aniołem, który podniesie mnie na duchu. Iza to najlepszy człowiek jakiego mogłam w życiu spotkać. Nie pytając o powód smutku, potrafi sprawić, że znów wraca radość.
       Ta dziewczyna, to tylko 15-letnia uczennica, która ubiera się na sportowo a i tak zawsze znajdzie dla kogoś uśmiech.
                                     
"Prawdziwy przyjaciel może i nie rozwiąże twoich problemów, ale.. 

nie zostawi cię z nimi samego." 

                      "Przyjaciele - jedna dusza w dwóch ciałach" - Arystoteles 

sobota, 16 listopada 2013

Oświęcim i wszystko z nim związane .

Byłam razem z klasą w środę na wycieczce w Oświęcimiu. Wyjazd jak zwykle udany, bo jakże inaczej. Z takimi przyjaciółmi nie da się nudzić .. Jednak głównym celem wycieczki było Muzeum Auschwitz - Birkenau. A w tym miejscu miny wszystkich zaczęły się zmieniać. To naprawdę straszne i bardzo przygnębiające miejsce. Mimo tego, że dowiedziałam się dużo nadal nie mogę sobie wyobrazić jak ludzie ludziom potrafili zgotować taki los. Te wszystkie rzeczy - włosy, okulary, ubrania buty - są dowodami na to jak ciężko żyło się w tych latach . 

                                 
                                   

                                                   

                            Brama wjazdowa do obozu i szyderczy napis : Praca czyni wolnym .
                        
   
                                                 Bydlęcy wagon 
                                                   Obóz Birkenau 

 
Drewniane baraki

Refleksje 
Tak opisując moją wycieczkę przypomniała mi się akcja w Celestynowie a tym samym lektura, którą niedawno przerabiałam w szkole czyli " Kamienie na szaniec" Aleksandra Kamińskiego. Ci którzy ją przeczytali na pewno wiedzą, że jest to interesująca książka o Alku, Rudym, Zośce i kilku innych cudownych ludziach, którzy żyli w czasach bohaterstwa i grozy. Książka opowiada o ich czynach jakie zrobili mimo swojego młodego wieku. Mogłabym jeszcze napisać, że dla nich najważniejszymi ideałami było braterstwo, służba i ojczyzna i wiele innych, Ja jednak skupie się na tym co dała mi ta książka. Przede wszystkim zdałam sobie sprawę, że właśnie dzięki tym odważnym ludziom dziś żyję w wolnym kraju. Całe swoje marzenia, młodość i przyszłość poświęcili dla mnie, dla Was po to abyśmy teraz mogli w spokoju posłuchać radia.  Lektura uświadomiła mi jeszcze bardziej, że w życiu najważniejsza jest miłość, rodzina i przyjaźń. Dla chłopców, wtedy nie liczyły się pieniądze i ubrania tylko to co wtedy stracili najważniejszego i w wojnie chcieli to pomścić. Dzięki książce zaczęłam inaczej postrzegać świat,  ludzi i to co mam. Dzięki niej nie tylko poznałam jak należy żyć w czasie wojny ale i współcześnie. Wycieczka do Oświęcimia pogłębiła to co było zawarte w książce i bardziej uświadomiła, że to wszystko było rzeczywiste.

       

"W życiu bowiem istnieją rzeczy, o które warto walczyć do samego końca. " - Paulo Coelho 

"Obozy zagłady odsłoniły prawdę o człowieku, której dotychczas ludzkość nie może strawić "- Antoni Kępiński   

piątek, 15 listopada 2013

Opis jak się patrzy.

11 listopada - piękny dzień, który upamiętnia rocznicę odzyskania przez Polskę niepodległości. Właśnie dlatego, tydzień temu w mojej szkole odbyła się krótka akademia na temat Święta Niepodległości oraz międzyklasowy konkurs pieśni patriotycznych. Takie dni jak tamten trzeba obowiązkowo zapamiętywać. Cóż się wtedy działo ! Tyle emocji, wrażeń i mnóstwo biegania ...

Dla mnie najlepszym sposobem na zachowanie w pamięci tego dnia jest opis sytuacji . Kolejna forma wypowiedzi, z którą musimy się zmierzyć na języku polskim, nie musi być straszną rzeczą. Wystarczy, takie rzeczy opisywać i nie dość, że pouczymy się przy tym to jeszcze powspominamy te ciekawe a zarazem śmieszne chwile.


                               
                                       Niesamowity dzień 
              Dochodziła godzina dwunasta. Czekałam spokojnie na korytarzu aby niedługo przygotować się do występu. Aż tu nagle zadzwonił dzwonek, który był sygnałem, że już czas... Nogi miałam jak z waty, przeszedł mnie zimny dreszcz i cała byłam blada.
               Zestresowane koleżanki - Iza i Asia - podbiegły do mnie aby powiadomić mnie, że wszystkie stroje zostały w szatni na dole ! Jak najprędzej pobiegłam po schodach, nie wiedziałam jak znalazłam się w szatni. To była chwila. Szybko otworzyłam szafkę, wzięłam wszystkie potrzebne rzeczy i nie spoglądając na co dopiero umyte płytki, zasuwałam na górę. Gdy byłam już na górze stanęłam na chwilkę, ponieważ śpiewaliśmy hymn. " Sztandar wyprowadzić" - powiedziała pani. Pomyślałam, że to najodpowiedniejszy moment przebierania się w stroje.  A tu ktoś "ni z tąd ni z owąd" szarpie mnie za rękę i mówi : " No szybko, chodź ! "  Odwróciłam się i ujrzałam Izę, która trzymała dla mnie przebranie i zaciągnęła do klasy. Byłam szczęśliwa, gdyż wszyscy byli gotowi. Jednak jedna rzecz nie dawała mi spokoju .. " Co jeśli nam się nie uda? Co jak się wywrócę na środku korytarza ? " - te myśli cały czas krążyły w mojej głowie. Koleżanki powtarzały : " Popatrz, jak oni słabo śpiewają, na pewno wygramy ". W takiej chwili tak nie myślałam. Nasza kolej ! Wszyscy ruszamy marszem żołnierzy w stronę sceny, która była pięknie udekorowana. Przyspieszamy, zaczynamy się coraz bardziej denerwować. Muzyka .. Śpiewamy ! Jedna z osób, stojąca po lewej stronie zaczęła krzyczeć : " 3B ! 3B ! " To dodaje nam więcej nadziei.
 Zniecierpliwieni czekamy na wyniki. Chwila zawahania i "3B i 3A zajmują pierwsze miejsce" ! Wielka radość, wszyscy gwałtowanie wstają i zaczynają klaskać. A wzdłuż korytarza idzie przewodnicząca szkoły Aleksandra  i zaczyna częstować cukierkami wygrane osoby. Idę prędko do przyjaciół aby cieszyć się razem z nimi. 
   
                            

                                               
                                                                    Poważni prowadzący :)

                                         

                                                                    Najlepsza 3B ! ..
      http://pl.gloria.tv/?media=354509        - ..i  pieśń, która przyniosła wygraną :)
                   
             

poniedziałek, 11 listopada 2013

Opis przeżyć jako sposób na zapisanie swoich uczuć :)

Niedawno w mojej szkole odbyła się dyskoteka. Było naprawdę świetnie pomijając parę wpadek, które zaraz opisze w opisie przeżyć.
Opis przeżyć jest to doskonała forma wypowiedzi aby swoje uczucia i doznania przelać na kartkę.
Ja tak właśnie zrobiłam. Gdy tylko przyszłam z dyskoteki usiadłam przy biurku i zaczęłam pisać. Mimo później pory szło mi bardzo dobrze. Oto moja praca ..
                 
                Piękne i przyjemne popołudnie. Gdy wszystkie już byłyśmy gotowe, pobiegłyśmy szybko do szkoły. Dyskoteka już prawie się zaczęła a my jeszcze przed domem. Kiedy zdyszane przybiegłyśmy na miejsce, zobaczyłyśmy bardzo dużo ludzi, którzy stali przed wejściem.  Byłam zadowolona, ponieważ wiedziałam, że teraz musi iść wszystko z górki.  Bardzo gwałtowanie weszłam do szkoły i wraz z przyjaciółkami zaczęłam przygotowania do konkursu na " Najmilszego chłopaka szkoły".  Wszystkie biegałyśmy jak opętane. Zawsze nam czegoś brakowało. Raz szklanej misy na losy, drugi raz balonów na scenę. Mimo niewielkiego opóźnienia, konkurs przebiegł zgodnie z planami. Wszyscy się świetnie bawili a moje koleżanki uświetniły zabawę przygotowanym układem tanecznym. Byłam oczarowana. 
Aż w końcu .. Dyskoteka! Zaczęło się super. Świetna muzyka, świetna zabaw, bardzo efektowne światła. Nagle coś zaczęło piszczeć i skrzypieć.  Byłam wściekła, ponieważ nie pierwszy raz się coś takiego stało. Zanim naprawili muzykę minęło chyba z 10 minut ! Bawię się dalej ale nie za długo. Coś przerażająco strzeliło. Okazało się, że to głośniki, które trochę się "podwędziły".  Z tą wpadką poradzono sobie szybko więc tańczyłam dalej. Ah ! W końcu puszczono parę wolnych piosenek.  Można było odetchnąć i porozmawiać spokojnie z kolegą. I tak zostało już do końca zabawy. Miło, radośnie i spokojnie.  Gdy dobiła już ostatnia minuta zabawy, byłam smutna, ponieważ bardzo szybko przeminął ten czas. Wszyscy zaczęli wychodzić a ja czekałam z nadzieją, że może przedłużą zabawę. Jednak nie doczekałam się i tak jak obiecałam, trochę rozdrażniona, poszłam po miotłę i wraz z kolegami ze szkoły zaczęłam sprzątać.  Kiedy wszystko już było zrobione, wyszłam ze szkoły z nadzieją, że następnego dnia nie będę miała zakwasów. 

                  A oto zdjęcia z dyskoteki :)

                                                     Taka " sweet focia" podczas przerwy

                                                              Nasze świetne tancerki !
   
 Jak widzicie, jest to super praca, gdy chcemy,żeby nasze wspomnienia nie uciekły :D Przy tym również możemy poćwiczyć na sprawdzian, bądź egzamin.